Informacja od redakcji
Redakcja Magazynu A-Zet-eS zawiadamia o zawieszeniu działalności dziennikarskiej.

Nigdy nie byliśmy dziennikarzami w powszechnym rozumieniu tego słowa, nie prowadziliśmy redakcji, nie mieliśmy powierzchni reklamowych na sprzedaż. Magazyn powstał wtedy, kiedy poczuliśmy, że czasem chcemy podzielić się swoimi wrażeniami czy uwagami na temat widzianego meczu lub oczekiwaniami związanymi z meczem, który Akademicy mieli rozgrywać. Jako dziennikarzom było nam nieco łatwiej i otwierało to drogę do drużyny, z czego rzadko korzystaliśmy, takich potrzeb nie czując.

Obecnie nasze sytuacje życiowo-zawodowe nie pozwalają nam poświęcać czasu koszykówce w takim wymiarze jak dotychczas. Magazyn A-Zet-eS nigdy nie był naszym źródłem utrzymania, nie dostarczał nam przychodów i dlatego podjęcie tej decyzji nie jest dla nas problemem. Jednakże wiemy, że z zasobów A-Zet-eS często korzystają inni, że zbiory statystyczne magazynu są popularne. Stąd nasza decyzja o pozostawieniu ich w Internecie. Do rozpoczęcia nowego sezonu uzupełnimy brakujące mecze, a w nowym będziemy je zamieszczać systematycznie.

Dziękujemy za kilkanaście lat wspólnego kibicowania.
Aktualności
Wyjazd z nowym podkoszowym
Dzisiejszy mecz dla Akademików będzie swego rodzaju sprawdzianem. Po kilkunastu kolejkach prób i oczekiwań na spełnienie nadziei pożegnano Garrika Shermana. Choć byłoby oczywistą niesprawiedliwością gdyby dodać do tego – nareszcie. Sherman, młody zawodnik, który pierwszy raz zagrał w zawodowej koszykówce, wcale nie był zawodnikiem złym, niewiele umiejącym czy leniwym. Wielokrotnie ręce same składały się do oklasków kiedy grał z obwodowymi akcje dwójkowe, gdy znajdował drogę do obręczy między rywalami, choć równie często te ręce opadały po jego stratach, po tym jak go blokowano, po tym jak próbował bić głową w mur, niedostrzegając partnerów na obwodzie.
ctb, 01.02.2015 r. godz. 13:54
Powrót Woodsa do Gdyni
Dwa mecze we własnej hali, kończące pierwszą rundę rozgrywek ligowych, były w wykonaniu AZS-u zaskakujące. Wprawdzie oba zakończyły się zwycięstwami, ale w obu Akademicy nie byli zespołem równym, w obu mieli okresy słabszej, a nawet fatalnej gry. Pisząc „fatalnej” mam na myśli 4. kwartę meczu z MKS Dąbrowa Górnicza. Prze 30 minut wtorkowego meczu z beniaminkiem PLK koszalinianie grali w miarę ciekawie, systematycznie powiększając przewagę, a wykorzystanie czasu gry zawodników było bardzo sprawiedliwe. Do 4. odsłony wychodzili na parkiet mając 25 punktów przewagi nad przeciwnikiem i wiele wskazywało na to, że na koniec 1. rundy przekroczą granicę 200 punktów przewagi zdobytych nad straconymi – osiągnięcie rzadkie nie tylko w wykonaniu Akademików. Tymczasem jedyne czym wyróżnili się w ciągu ostatnich 10 minut meczu to straty, bo mieli ich więcej niż w pierwszych 3 częściach meczu, a wynik kwarty, przegranej różnicą 16 punktów, wiele mówi o jej przebiegu, choć zapewne nie oddaje zdziwień i frustracji kibiców, którzy oglądali to widowisko. I nadal, mimo wygraniu dwóch meczów przez koszykarzy, ich kibice nie mogą być pewni postawy Akademików w nadchodzących spotkaniach. A już w sobotę zaczynają się rewanże.
ctb, 17.01.2015 r. godz. 19:03
Po Wro, a przed Wło
Wyprawa do Wrocławia po potwierdzenie tego, że Akademicy są w tej chwili zasłużenie drugą siłą PLK zakończyła się kompromitacją. To, że mecz wyjazdowy z drużyną czołówki ligi przegrać można jest całkowicie zrozumiałe i należało się z tym liczyć. Natomiast zupełnym zaskoczeniem jest styl gry jaki Akademicy zaprezentowali w Orbicie. To nie była drużyna, którą poznaliśmy w poprzednich meczach. Nie widać było podań, porozumienia między zawodnikami, radości z gry i pewności partnerów. Oczywiście biorę poprawkę na fatalną jakość internetowej transmisji, ale niemoc podkoszową koszalinian widać było aż nadto wyraźnie. Zamiast asyst i celnych podań oglądaliśmy straty piłki i podania w aut. Do braku Gorana Vrbanca dołączył się brak Qyntela Woodsa, który wprawdzie był na boisku, ale głównie po to by tracić piłkę – ośmiu strat nie zdarzyło mu się jeszcze popełnić w jednym meczu, zwłaszcza że punktów we Wrocławiu zdobył jedynie 5. Ale nie tylko Woods zagrał poniżej oczekiwań. Cieniował też kolejny filar Akademików: Szymon Szewczyk przyzwyczaił nas do seryjnych trafień z dystansu i mocnych wejść pod kosz. We Wrocławiu nie wychodziło. W tegorocznych rozgrywkach zwykle w każdym meczu kilku Akademików zaliczało dwucyfrowe zdobycze punktowe. We Wrocławiu zrobił to jedynie Dante Swanson, a mała liczba asyst naszego lidera wynika raczej kiepskiej skuteczności partnerów niż jego słabszego wzroku.
ctb, 10.01.2015 r. godz. 12:12
Czas się podnieść
Ubiegłotygodniowy mecz AZS-u Koszalin był bolesnym doświadczeniem. Zwłaszcza dla kibiców Akademików, którzy obserwując grę swoich pupilów wierzyli, że także z zespołem mistrza Polski sobie poradzą. Tymczasem rzeczywistość skontrowała tę wiarę. Turów Zgorzelec nie zostawił nawet cienia wątpliwości, który zespół jest obecnie lepszy i wygrał mecz nie będąc ani przez chwilę zagrożony w tym zwycięstwie. Ciekawe i zaskakujące początkowe ustawienie koszalinian, w którym trener Igor Miličić zamiast Szymona Szewczyka i Dante Swansona umieścił Garricka Shermana i Krzysztofa Szubargę , spaliło właściwie na panewce. Szubarga najwidoczniej potrzebuje jeszcze kilku meczów, bo w niedzielę nie był w stanie poprowadzić zespołu tak, jak się spodziewano, a grający po jednym meczu przerwy Goran Vrbanc zszedł z parkietu utykając już w 3. minucie meczu. Turów szybko zdobył sporą przewagę i mimo coraz lepszej gry Akademików, nie pozwolił im na odrobienie strat.
ctb, 21.12.2014 r. godz. 18:34
Pojedynek na szczycie
Z zaciekawieniem i aprobatą obserwuję AZS w bieżącym sezonie. Od czerwca tego roku klub zaskakuje na tyle skutecznie, że wielu obserwatorów ligowych rozgrywek do dzisiaj przyjmuje jego działania z niedowierzaniem. W ich świadomości koszaliński klub nadal pozostaje takim miejscem, w którym zespół kompletuje się przypadkowo, a w przy niepowodzeniach, które przecież w tej sytuacji przyjść muszą, robi się rewolucję w składzie, zaczynając od zmiany trenera, najpewniej już po dwóch, trzech porażkach. Tymczasem w tym sezonie nie widać tak potrzeby, jak i chęci do jakichkolwiek zmian składzie zespołu AZS-u, a jeżeli jakieś zmiany możemy zaobserwować, to jedynie zmiany marketingowe, bo AZS poprawił się nie tylko na parkiecie. Kolejne akcje okołosportowe organizowane przez klub, mają na celu po pierwsze rozpropagowanie koszykówki w mieście, w którym, notabene, koszykówka popularna jest od lat, a po drugie - przyciągnięcie więcej widzów do oglądania meczów na hali. I właściwie trudno powiedzieć czy to dobra gra Akademików, czy to marketing klubu z ostatnią akcją Nie siedź w domu, jedź na mecz sprawiają, że najbliższy mecz może być rozgrywany przy komplecie publiczności na hali. Wszystko wskazuje na to, że niedzielne spotkanie swą wagą i znaczeniem przyćmi koszalińsko-słupskie derby nie tylko ze względu na obecny układ tabeli, ale głównie z powodów prestiżowych, bo móc udowodnić aktualnemu mistrzowi Polski i niepokonanej dotychczas w PLK drużynie, że jest w lidze zespół, który potrafi pokonać powszechnego faworyta, to wielka rzecz, która nie udała się już dziesięciu innym drużynom ligi. Jednakże droga od zamiaru do realizacji jest w tym wypadku bardzo trudna.
ctb, 14.12.2014 r. godz. 19:13
Znowu jako faworyt
AZS Koszalin w bieżącym sezonie jest zespołem będącym faworytem w prawie każdym spotkaniu. Nawet w ostatnim pojedynku z Rosą Radom tak było, zwłaszcza na środkowym Pomorzu, gdzie i Akademików lepiej znają, i bardziej w nich wierzą, bo mediom sportowym trudno jeszcze przyzwyczaić się do nowego układu sił w PLK, a może są one po prostu bardziej ostrożne w ocenie zmian w koszalińskim klubie i efektów tychże. Przez 7/8 czasu trwania, ten mecz był spotkaniem wyrównanym, w którym wynik był trudny do odgadnięcia. W tym czasie 12 razy zmieniło się prowadzenie, a 8 razy na tablicy widniał remis. W 36. minucie AZS prowadził tylko jednym punktem, ale cztery ostatnie minuty wygrał z Rosą 23:4! Co chwilę publiczność podrywana była z miejsce skutecznymi akcjami obronnymi Akademików, z których szły niesamowicie skuteczne kontry. Goran Vrbanc niedowiarkom – o ile jeszcze tacy wśród kibiców AZS-u byli – pokazał po co przyjechał nad chłodny Bałtyk, Artur Mielczarek dwoił się i troił w obronie, Qyntel Woods otarł się o potrójnie dwucyfrową zdobycz, a Szymon Szewczyk kilka razy wytarł koszulką parkiet. Mogłoby się wydawać, że 8 asyst Dante Swansona dopełni obrazu tego spotkania, atu nie! Trener Igor Miličić po meczu zwraca uwagę na grę aktorów drugiego planu i chwali Devona Austina, Garricka Shermana i Piotra Dąbrowskiego. – Kiedy zaczęliśmy skuteczniejszą grę obronną, to oni wtedy byli na boisku, AZS to nie tylko zawodnicy zdobywający punkty – powiedział trener na konferencji po meczu z 4. drużyną PLK.
ctb, 06.12.2014 r. godz. 16:46
Niespodziewany mecz na szczycie
Akademicy mają na koncie 7 zwycięstw, czyli tyle, ile w całym pierwszym swoim sezonie w PLK. Rok później było tych wygranych 8, w kolejnych sezonach – więcej, ale zwykle na 7. czekaliśmy dłużej, co najmniej do połowy grudnia. Rok temu w końcu listopada AZS miał 2(!) i szykował się do niepewnego wyjazdu do Kołobrzegu. Dzisiaj koszalinianie wzbudzają respekt wśród swoich rywali i uznanie dla swej widowiskowej i skutecznej gry wśród obserwatorów ich spotkań. Czasem tylko nieśmiało ktoś wspomni, że swoje zwycięstwa Akademicy odnieśli nad co najwyżej ligowymi średniakami, a jedyny mecz z drużyną z obecnej pierwszej piątki tabeli przegrali. Zgoda i nie da się ukryć, ale jednocześnie prawdą jest, że z tymi średniakami (drużyny od 6. do 11. miejsca dzisiejszej tabeli) wygrał różnicą ponad 120 punktów (średnio 21 na mecz!), a pod względem różnicy i stosunku punktów zdobytych i straconych w PLK mogą z nim równać się tylko drużyny Turowa Zgorzelec i Rosy Radom. I ten drugi ofensywnie grający zespół stanie dzisiaj w Koszalinie naprzeciwko Akademikom.
ctb, 29.11.2014 r. godz. 17:22
Można na nas polegać?
Kibicowanie koszalińskim zespołom ekstraligowym jest w bieżącym sezonie bardzo przyjemne. W meczu, na który namawiałem w poprzednim felietonie, koszalińskie szczypiornistki, przez jednych zwane Akademiczkami – od tradycji, przez innych –Inżynierkami, od nazwy sponsora, zafundowały licznie przybyłej publiczności wspaniałe emocje, zakończone kolejnym zwycięstwem nad lokalnym rywalem. To i wyjątkowe osiągnięcia w całej rundzie (8 zwycięstw i 3. miejsce w tabeli), przy bardzo negatywnie emocjonującym okresie przygotowawczym oraz skąpym składem osobowym, pozwala być dumnym z takiej drużyny! Nawet mimo nienajlepszych wieści z tureckich potyczek pucharowych.
ctb, 23.11.2014 r. godz. 09:48
Idźmy dziś na mecz!
Mecz z ECS pokazał, że AZS Koszalin to nie tylko Qyntel Woods, a sprawozdania z tego spotkania koncentrują się wokół tego, że Woods zagrał słabiej. Rzeczywiście, w tym meczu Mr Q nie pokazał pełni swoich możliwości, ponieważ na wyżyny swoich – piszę to z perspektywy widza, który nie ogląda zespołu ECS na co dzień – wspiął się Karol Gruszecki, który wspomagany przez Jarosława Mokrosa siedział Akademikowi na plecach tak skutecznie, że nasz lider miał kłopoty ze zdobywaniem punktów. Czarnym wyłączenie Woodsa dodało skrzydeł i w połowie meczu prowadzili 10 punktami, a schodząc do szatni nie kryli euforii po świetnym rzucie wspomnianego Gruszeckiego, który prawie skopiował akcję Filipa Marczaka z Asseco Gdynia.
ctb, 08.11.2014 r. godz. 12:03
Derby bez emocji?
Trener Igor Miličić miał rację: podrażniony trzema porażkami Stelmet postanowił pokazać, że za wcześnie jest spisywać go na straty i na mecz z Akademikami wyszedł potrójnie zmobilizowany. Z kolei koszalińscy zawodnicy jakby uwierzyli, że samym składem są w stanie wygrać mecz i zagrali najsłabiej od początku rozgrywek. Dlatego dwunastopunktowa porażka w Zielonej Górze jest najniższą, jaką mogli przywieźć z hali CRS, a o 2. kwarcie tego meczu zawodnicy pewnie woleliby zapomnieć. Sama porażka nie jest niczym złym. Po pierwsze AZS grał w hali wicemistrza Polski, w której dotąd nie wygrał, a po drugie – na tym etapie rozgrywek taką porażkę łatwo odrobić, pod warunkiem, że wyciągnie się z niej odpowiednie wnioski. Wydaje mi się, że koszalinian, na czele z trenerem, stać na chłodną analizę i poprawę gry w kolejnych meczach. Pierwsza okazja już jutro.
ctb, 01.11.2014 r. godz. 20:58
strona 2 ::. wszystkich 63 ::.
Z galerii magazynu A-Zet-eS
- Koszalin, 28.02.2010 r.
Zobacz całą
Kadra AZS-u
Sylwetka
brak zdjęcia
Sławomir Sikora
skrzydłowy
wzrost 193 cm

Liderzy zespołu
mecze PLK
średnie w sezonie 2016/2017

- 0,00

- 0:00

- 0,00

- 0,00

- 0,00

- 0,00
dorobek w PLK

- 2176

- 157

- 802

- 648

- 152

- 71
Ostatni mecz

Ostrów Wlkp.
03.12.2016 r. godz. 18:00
65 : 60
Najbliższy mecz
AZS-Rosa
Koszalin
10.12.2016 r. godz. 18:00
|
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnie zmiany oprogramowania 19.10.2011 r.
Odwiedziny magazynu dzisiaj - 18181.
Projekt graficzny Sobol programowanie ctb [n]
Magazyn od 24.4.2004 roku odwiedziło 7 845 986 czytelników.